1. Roztrząsanie bezsensów. >> sobota, 1 listopada 2008 13:14:54
Ludzie to naprawdę dziwne istoty. Amen.
Ile razy słyszałem to zdanie… a teraz jestem zmuszony sam to przyznać. Bo, jakkolwiek by to nie brzmiało, są to fakty, a fakty mają to do siebie, że kiedyś trzeba je stwierdzić. Kiedyś. I oto nadszedł czas, samokrytyczny czas, kiedy fakt na temat ludzkości zostaje stwierdzony przez człowieka…
Moje wielkie, pompatyczne zdanie na otwarcie tego cyrku coraz bardziej traci na wartości. Następne, proszę.
Czy istota ludzka przy zdrowych zmysłach może porównywać siebie do Boga? Owszem, mamy na świecie pełno idiotycznych proroków, satanistów i plemion afrykańskich o pokręconych wyznaniach. Ale stwierdzenie, że ludzie są dziwni nie pomija osoby, która te słowa wypowiada. Chyba, że jest jelonkiem Bambi. Tak, usprawiedliwia się tylko osoby psychiczne. Ja może i jestem psychiczny, ale na pewno nie jestem jelonkiem Bambi. Zresztą, nie wiem po co to, bo nawet nie próbowałem porównywać się do Boga.
Ale my NAPRAWDĘ jesteśmy dziwni. Gdybyśmy nie byli, to byłoby jeszcze dziwniejsze, niż bycie dziwnym. Więc dziękujmy Bogu.
No dobra, to czas na kolejny fakt: WY jesteście dziwni. JA jestem bardzo dziwny. Tak, właśnie tak. Ze mną musi coś być. Gdybym był po prostu ‘dziwny’, to nie przychodziłbym tu codziennie. Codziennie na dworzec. Gdybym był po prostu ‘dziwny’, to siedziałbym przed telewizorem, ewentualnie nad kawką bądź piwkiem. Być może ze skrętem w łapie. Albo pilotem. Ale nie, pozostańmy przy kubku kawy. Chociaż nie, w tej chwili siedzimy na dworcu. Eh… Nienormalny facet na normalnej stacji kolejowej. I patrzę na was, mniej dziwni ode mnie ludzie. Drżyjcie.
To nie tak, że nie mam co ze sobą zrobić. No… może trochę tak jest. Bo w jakiś dziwny sposób przyłażenie tutaj stało się moim ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Przychodzę, i siadam, i gapię się na ludzi. A ludzie wchodzą, i wychodzą, i przychodzą, i odchodzą. I nic na to nie mogę poradzić.
Nie pytajcie mnie po co to i dlaczego, i jaki to ma sens, i co po tym, i tak dalej… Życie byłoby o wiele prostsze gdybym wiedział. Mimo to staram się nad tym dumać.
Po pierwsze – życie, które jest trudne, jest o wiele ciekawsze od poukładanego i prostego. Nie wiesz co będzie jutro, za tydzień, nie wiesz nic. Wiesz tylko tyle, że kiedyś kopniesz w kalendarz. Ale przed tym stanie się coś, co zmieni twoje życie. Nie zaprzeczaj. Coś takiego zawsze jest, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Może kiedyś, przed Sądem Ostatecznym powiedzą ci co by się stało, gdybyś nie zaczął uczyć się grać na harmonijce, gdybyś nie słuchał opowieści dziadka, albo gdybyś nie zaczął przychodzić codziennie na dworzec kolejowy. Czasami rzeczy, z pozoru normalne, wcale normalne nie są. A nieważne mogą być najważniejsze w życiu. A ja dobrze wiem co się czuje wtedy, kiedy nieważna, normalna rzecz staje się najważniejszą i wręcz niemożliwą. Ale o tym, to później.
Po drugie – „dumanie” to strata czasu. I po tym zdaniu stawiam wielka kropkę, żeby nikomu nie starczyło głosu, żeby zapytać dlaczego. Nie mam na ten temat nic więcej do powiedzenia.
Mogę jednak opowiedzieć, jak to był październik, a z szarego nieba lała się (parująca przez całe lato) zepsuta atmosfera tego miasta. Za sprawą niewyżytej młodzieży dopiero co odmalowane ławki zostały pokryte mnóstwem ciekawych tekstów, pozostawiających tylko pytanie „co też poeta miał na myśli”. Pociąg z peronu czwartego odjeżdżał do stolicy. A ja, siedząc na tym co zwykle miejscu, zdałem sobie sprawę z bardzo ciekawej rzeczy – jeżeli ludzie uważają pociąg za metaforę życia, to może przez przychodzenie tu codziennie po prostu próbuję je zrozumieć…?

komentarze [1]

Archiwum

2008
listopad (1)


[]


Linki

linki
--- fotoblog.
--- deviantart.
--- digart.
--- lastfm.




Szablon

se sama zrobiłam.